 |
|
GDZIE POŁOŻYĆ KOC? ciąg dalszy
|
3/7
|

Korzenie
Pojawiające się w tytule projektu powracanie do korzeni, na początku
dla wielu z nas enigmatyczne i dyskusyjne (o jakich korzeniach bowiem
mowa?) już w pierwszych dniach pracy okazało się być próbą cofnięcia
się do czasów, gdy wszystkie sztuki sceniczne – taniec, muzyka, śpiew -
były jednością, co prowadziło w prostej linii do pytania o początki,
źródła - korzenie samego szeroko rozumianego teatru i znacząco wpłynęło
na charakter warsztatowej pracy i późniejszą formę spektaklu. Warto w
tym miejscu przypomnieć, że historycy zgodnie uznają, iż u początków
teatru znajdował się religijny rytuał i tańce na orchestrze. Jednak
jak na współczesnego artystę przystało, nie chodziło Łumińskiemu o
rekonstrukcję pierwotnych widowisk, ale o dotarcie do najbardziej
organicznych środków wypowiedzi i sytuacji i spojrzenie na spektakl w
kontekście, dziś już najczęściej świeckiego, ale jednak - rytuału, w
którym jak w lustrze przeglądają się współcześni ludzie reprezentujący
jednak wciąż te same, uniwersalne, odwieczne zachowania i problemy...
Nie trudno w tym momencie zorientować się, że tym, co interesuje
choreografa, jest perspektywa, jaką do sztuki wprowadzili antropolodzy.
Ujrzeli oni w teatrze wyjątkowy przedmiot zainteresowania: człowieka,
który za pomocą gry teatralnej przedstawia zachowania społeczne innych
ludzi. Doświadczalna sytuacja, w jakiej postawiony zostaje człowiek na
scenie, jest dla antropologów mikromodelem społeczeństwa pozwalającym
na określenie związków łączących jednostkę z grupą. Zainteresowanie
antropologią towarzyszy Łumińskiemu w różnym stopniu i na różnych
poziomach od początku kariery. Praca w Filadelfii okazała się więc
naturalnym krokiem w jego artystycznych poszukiwaniach w przededniu
rozpoczęcia przez niego doktoratu na wydziale antropologii uniwersytetu
w Indianie.
Od pierwszego dnia zaprosił Łumiński tancerzy w niezwykłą podróż w głąb
własnych doświadczeń wykonawczych w poszukiwaniu najbardziej
organicznych, często zagubionych gdzieś czy dotąd zagłuszanych środków
wyrazu, by opowiedzieć coś o otaczającym nas świecie prowokując
jednocześnie nieustającą dyskusję o tym, co dla każdego z nas w sztuce
ważne. Intensywny proces obejmował nie tylko pracę nad początkowo
„zadanym” przez choreografa ruchem, ale także elementarne zadania
aktorskie, improwizację z tekstem (artykuły z codziennej gazety),
kreowanie postaci i jej ruchu w oparciu o wyjęte z kontekstu zdania,
słuchanie polskiej, godziny rozmów o teatrze i dostarczające mnóstwa
inspirujących uwag spotkania z Allenem Kuharskim i Sharon Friedler
(Swarthmore College), niezliczone zadania domowe prowokujące tancerzy
do samodzielnej pracy, wspólne seanse filmowe (Alle about Eve, Steal
Magnolias, Kobiety na skraju załamania nerwowego), podczas których
podglądaliśmy subtelne niuanse mistrzowskiej gry aktorskiej, aż po
ćwiczenia nad oddechem i głosem (zwłaszcza głosem „uwalnianym” podczas
tańca) gdy w ostatnim tygodniu projektu dołączył do nas kompozytor
muzyki do spektaklu Wojtek Blecharz. W trakcie całej pracy nad finalnym
produktem ideą choreografa było dostarczanie tancerzom wciąż nowych
impulsów i informacji – generowanie pytań, na które każdy z nas na swój
sposób zmuszony był szukać odpowiedzi. Nie ułatwiając młodym tancerkom
zadania, Łumiński nieustannie prowokował je do własnych ruchowych i
intelektualnych poszukiwań, non stop pobudzał ich aktywność,
przypominając, że najistotniejsze jest nie to JAK, ale DLACZEGO się
tańczy. W rezultacie powstał 40 minutowy spektakl, którego tancerze
stali się pełnoprawnymi współtwórcami. I, podobnie jak ruch Łumińskiego
zawiera w sobie i symbolizuje jego własne myślenie o sztuce, podobnie,
per analogiam, spektakl Where to put your blanket ? (tytuł jednego z
użytych w trakcie pracy artykułów) wyrósł w całości z
pięciotygodniowego procesu i dziś bardzo wyraźnie ukazuje mi się jako
jego odbicie – metafora.